PATRONAT MEDIALNY I SPONSORZY

Daleka, europejska północ; tutaj myśli ewidentnie zwalniają swój bieg. Renifery, magnetyzujące zorze polarne i surowa natura. To właśnie w tych okolicznościach sytuuje się olbrzymia kraina, której historia mogłaby zapełnić pokaźnych rozmiarów bibliotekę – kraina, która zajmuje aż 380 kilometrów kwadratowych, rozciągając się na Finlandię, Norwegię, Szwecję i Rosję.

W otoczeniu tej dzikiej i nieskażonej dotykiem człowieka natury – bez cywilizacyjnego pośpiechu i pędu – inaczej się myśli i czuje. Zaczyna się żyć (i nie jest to frazes)… w zgodzie z naturą. Panuje tu dziki, tajemniczy urok, który może i zachwycać, i przerażać. Dać wolność, a zarazem zniewolić swoją siłą. To bowiem miejsce na swój sposób mistyczne, które dogłębnie zmienia człowieka. Mowa tu o metamorfozie, której od wieków towarzyszy tajemniczy lud.

To oni byli w Skandynawii pierwsi; to ich na daleką północ wygonili Wikingowie. Przenosili się wraz ze swoimi reniferami – jak to nomadowie – z miejsca na miejsce, trudniąc się rybołówstwem i myślistwem. Cały czas żyli blisko nieobliczalnej północnej natury i, co ciekawe, wymyślili aż dwieście nazw na zjawisko śniegu. Byli przy tym wyjątkowo hardzi i niezłomni, bowiem żyli w miejscu, gdzie temperatura często pokazuje trzydzieści stopni Celsjusza na minusie.Ci ludzie śniegu są po dziś dzień równie potężni, jak otaczająca ich natura – rozmawiają z duchami, a na wroga mogą rzucić klątwę. 

Mając przy tym cały bestiariusz, folklor przeplata się tutaj z codziennością – kiedy np. coś zginie, obarcza się winą duszka, a jeśli coś się psuje, to również wina jednej z podobnych istot. Rozbrzmiewa tu joik; rytmiczny, pierwotny śpiew z magicznym i kultowym wydźwiękiem, który jest formą połączenia z tym, co naturalne; rodzajem szamańskiej modlitwy. Czyste połączenie pragmatyzmu z duchowym i paranormalnym pierwiastkiem. Witajcie w Sápmi – krainie Saamów, miejscu nie z tej ziemi.

 WYZWANIE

Wyprawa dookoła półwyspu Skandynawskiego, której celem jest poznanie tajemniczej i pięknej, ale i niebezpiecznej krainy Saamów, rozpocznie się w maju 2021 roku. Przedzierając się przez bezkresną tajgę i tundrę, uczestnicy wyprawy będą zmuszeni pokonać blisko 6500 kilometrów – bez utartych dróg i ścieżek, przy użyciu starych metod nawigacji. Ich szlakiem staną się rzeki, jeziora oraz górskie potoki. Aby dostać się do kolejnych sieci wodnych (pokonywanych z prądem, jak i pod prąd), będą podchodzić pod strome zbocza gór i przemierzać niezbadane torfowiska, przenosząc dziesiątki kilogramów ekwipunku. Sypiając pod tradycyjnym, brezentowym namiotem, w terenie opanowanym przez niedźwiedzie i wilki, staną twarzą w twarz z dziką, nieokiełznaną i potężną przyrodą. Ich jedyne środki transportu stanowić będą canoe, sanie, nogi i… łapy. Jakby tego było mało, za szczytny cel postanowili zrobić to (poza kilkoma wyjątkami) w tradycyjnym i historycznym stylu, unikając sztucznych materiałów, elektroniki i mechaniki – tak, jak robiono to za dawnych czasów; tak, aby jak najbardziej zbliżyć się do rynsztunku używanego przed 1900 rokiem. Niemal cały ekwipunek zabrany na wyprawę będzie pochodził z ich warsztatu. Nie będzie to jednak rekonstrukcja stricte historyczna, a raczej wyprawa w głąb siebie, dzikiej przyrody i ku poznaniu pradawnego ludu.

 PLAN WYPRAWY

Nasza wyprawa SámiiLand expedition 2021 to wieloetapowy projekt. Pierwszy etap tej wielkiej przygody to czysta nauka jak i weryfikacja oraz utrwalanie dotychczas nabytej wiedzy. Podjęliśmy wyzwanie nauki budowy chat z bali, umiejętności niezbędnej do przetrwania trzech zim na dalekiej północy. Przebyliśmy także ponad dwa tysiące kilometrów po Polskich rzekach z pełnym wyposażeniem – jeziorami, rzekami, w górach jak i nizinach, pod prąd – i z prądem. To dzięki temu etapowi mogliśmy podjąć realizację drugiej części planu, czyli zmodyfikowanie ekwipunku oraz jego doposażenie – na podstawie wcześniejszych doświadczeń. Będąc prawie gotowym do wyruszenia w nieznane, przystąpiliśmy do trzeciego etapu – czyli zdobycia niezbędnych pozwoleń, wiz oraz ubezpieczeń. Wreszcie przystąpiliśmy do czwartej części. Spakowaliśmy się i rzeką Wartą 4 lipca 2020 roku wyruszyliśmy z Sowinek, małej miejscowości koło Poznania w Polsce w kierunku Szwecji. Docierając na jezioro Wener w Szwecji, przystąpiliśmy do budowy obozu bazowego z zamiarem zabezpieczenia 150 kg żywności, spędzenia w nim zimy i dalszego konstruowania brakujących elementów ekwipunku. Ostatni etap naszego planu, to pokonanie wyznaczonej trasy. Lecz tak na prawdę to tylko kilka tematów, które tworzą jeden wielki organizm.

%

#1 Trening kanadyjkarski

%

#2 Przebudowa wyposażenia wyprawowego

%

#3 Formalności, pozwolenia

%

#4 Dopłynięcie na miejsce startowe

%

#5 Budowa obozu bazowego

%

#6 Pokonanie szlaku wyprawy

UCZESTNICY WYPRAWY

Tomasz Paterski

Wydra

Nanook

PATRONITE – TO MY I WY! Wasze wsparcie zmienia bardzo wiele! Dlaczego? Ponieważ w naszej działalności podróżniczej cenimy sobie niezależność oraz wolność; bez sztywnej hierarchii pionowej; bez podmiotów decydujących i stawiających swoje warunki. Tę niezależność zapewniają nam lojalni obserwatorzy, czyli Wy. W pełni wiary nazywamy to sytuacją “WIN-WIN”, gdzie partycypują dwie zwycięskie strony. MY – którzy możemy podróżować jak chcemy i dzielić się z Wami wszystkim, co pojawi się na naszym traperskim szlaku, i WY – którzy możecie korzystać z całej wiedzy, wskazówek i ciekawostek w obszarze naszej wyprawy. Przede wszystkim jednak – WY również możecie w niej uczestniczyć! Dlatego właśnie decydujemy się na Patronite… ale nie tylko dlatego. Należy mieć na uwadze, że w filmach podróżniczych widać przeważnie tylko zapierające dech w piersiach widoki i szczęśliwych ludzi. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z trudów życia zapalonego twórcy-włóczykija; podróżnika bez stałego adresu zamieszkania, czasem i głodnego, pozbawionego rodziny i przyjaciół u boku oraz normalnych relacji. Owszem: nie każdy potrafi żyć w taki sposób, ale my chcemy Wam pokazać, że można korzystać z tych chwil i żyć pełnią życia – mimo przejściowych kryzysów! Pokażemy Wam tę rzeczywistość bez koloryzowania, w przekonaniu, że ta wybroni się sama. Patronite to także umowa między nami i Wami, że – z niezbędną dozą bezpieczeństwa i stabilizacji – będziemy w stanie dalej tworzyć dla Was filmy, opisywać Wam nasze przygody oraz krzewić ideę życia prostego i prawdziwego; na łonie natury, w permanentnym połączeniu ze źródłem. Ideę życia poza zasięgiem cywilizacyjnej presji kaprysów, chytrze podszywających się pod potrzeby. Jesteśmy niesamowicie wdzięczni za okazane nam zaufanie – to dzięki Waszemu wsparciu możemy robić dalej to, co kochamy i w co wierzymy, jednocześnie dając innym przestrzeń do samorealizacji, a także pokazując Wam inny, wspaniały świat…

LISTA NASZYCH PATRONÓW

MECENAS
Radosław Nowak
Norbert Rutkowski
Michał Aleksandrowicz
ENTUZJASTA LASU
LEŚNY DELTIOLOG
LEŚNY KOLEKCJONER
Łukasz Waszkiewicz
Małgorzata Kaptur
LEŚNY REPORTER
LEŚNY TURYSTA
CZŁOWIEK LASU
Jarosław Mikulski

PRZEBIEG WYPRAWY

Choć wyprawa rozpoczęła się 4 lipca 2020 roku, wyruszając z okolic Mosiny koło Poznania i docierając w okolice Trollhättan w Szwecji, oficjalne jej rozpoczęcie odbędzie się na trzecim co do wielkości jeziorze europy, a dokładniej, na szwedzkim jeziorze Wener. Na jednej z wysp tegoż jeziora znajduje się założony przez nas jesienią 2020 roku obóz bazowy. To w nim dokończymy ostatnie przygotowania do wyprawy, i w maju 2021 roku, wraz ze swoimi dwoma kompanami – Wydrą i Nanookiem, wyruszę na trzyletnią przygodę. Ruszymy szlakiem wodnym wiodącym na północ interiorem Szwecji i Norwegii, który zachwyca otwartą przestrzenią, jak i górami, dzikim i odmiennym krajobrazem, wspaniałymi jeziorami z tysiącami wysp oraz wzburzonymi wodospadami. Powoli dopływając do bram świata Saamów, krainy “Lullisápmi”, będziemy obcować z naturą w ogromnych lasach borealnych, ciągnących się setkami kilometrów i zamieszkałymi przez wilki, rysie, rosomaki, łosie i niedźwiedzie. Na tym etapie celem stanie się koło podbiegunowe, a dokładniej, kraina zwana “Davvisápmi”, urzekająca zorzami polarnymi, lodowcami, ciągnącymi się poza horyzont łąkami oraz ośnieżonymi górskimi szczytami.

Późną jesienią, gdy już do tej krainy dotrzemy, w sąsiedztwie Parku Narodowego Sarek rozbiję swój mały obóz traperski. To właśnie tam przystąpię do budowy chaty z bali i podejmiemy wyzwanie przetrwania zimy trwającej kilka miesięcy, wiodąc tym samym surowe, proste życie traperskie – na miarę dawnych lat. Przez pierwsze tygodnie, zadowalając się mieszkaniem pod brezentowym płótnem i zapachem rozpalonego ogniska, rozpoczniemy wyzwanie od budowy chatki z bali, posiłkując się wyłącznie materiałem dostępnym na miejscu. Suche, strzeliste świerki posłużą za materiał budulcowy po ścięciu siekierą, żegnając się następnie z korą usuwaną przy pomocy klasycznego ośnika. Docięte piłą bale zostaną ściągnięte na plac budowy, by tam – dzięki tradycyjnym ciesielskim narzędziom – połączyć się w nową całość. Na wykonanie samej chatki będziemy mieli jedynie kilka tygodni! Musimy zdążyć przed nieubłaganym nadejściem srogiej zimy, która bezwzględnie zasypie przepastną dzicz białym puchem. Budując własny drewniany schron przed lodowatym zimnem i śmiertelnie niebezpiecznymi mieszkańcami puszczy, będziemy musieli jednocześnie gromadzić zapasy opału na półroczną zimę, zwiastującą temperatury poniżej -30* C.

Korzystając z sań i rakiet śnieżnych, będziemy też na bieżąco uzupełniać błyskawicznie niknące zapasy opału. Codziennym rytuałem będzie również odlewanie ołowianych kul do osiemnastowiecznej broni, stawianie sieci i pułapek, oprawianie złowionych ryb i zwierząt, pozyskiwanie wody, a także reperowanie ekwipunku. Jednak w kręgu naszych zainteresowań znajdzie się nie tylko samo przetrwanie. Zima stanowi bowiem doskonałą okazję bliskiego poznania kultury tajemniczego ludu Saamów – ich wierzeń, tradycyjnego rzemiosła, kuchni, jak i doświadczenia pracy z reniferami oraz zaprzęgami. To również okazja do odkrywania w sobie pokładów sisu, czyli wytrzymałości, uporu, siły woli, hartu ducha, ale także odwagi, dumy i determinacji w dążeniu do celu, pomimo przeciwności losu i barier fizycznych, co sprzyja wewnętrznej metamorfozie. Nie obejdzie się też bez kontemplacji niepowtarzalnego piękna zorzy polarnych i ośnieżonych szczytów górskich. Wczesną wiosną kolejnego roku, gdy tylko zaczną topnieć śniegi i lody, a słońce na zenicie będzie gościć znacznie dłużej niż zimą podczas nocy polarnej, rozpoczniemy dalszy etap naszej wędrówki. Bezkresną laso-tundrą popłyniemy w kierunku “Nuortesápmi”, obszaru Laponii położonego na obszarze Finlandii oraz Rosji.

Krainy jezior, bagien, lasów i bezludnej tundry. Większość tego obszaru to niziny, a mimo to, trudno tu znaleźć teren płaski. Liczne są za to skaliste lub kamieniste, niewysokie pagórki, między którymi leżą rozległe bagniska i torfowiska. Region ten jest położony na północ od koła podbiegunowego, a przy tym poddany wpływom ciepłego prądu morskiego Golfsztromu, charakteryzując się bardzo zmienną pogodą. W górach może to oznaczać nagłe wichury i opady śniegu w środku lata, ale na nizinach grozi raczej tylko deszczową niżową pogodą. W obu natomiast przypadkach będziemy przygotowani na nagłe i silne wiatry. Zmiana warunków może nastąpić nawet w kilkanaście minut! Zmienność pogody ma też swoją dobrą stronę. Żaden bowiem stan pogody, także tej kiepskiej, nie trwa zbyt długo. Każdego niemal dnia będziemy mogli liczyć na kilka godzin ciepła pozwalającego wysuszyć się po częstych, czasem bardzo ulewnych, ale na ogół bardzo krótkotrwałych opadach. W takim terenie igła naszego kompasu skierowana będzie na masyw górski nazywany Łowozierskimi Tundrami. W centrum masywu znajduje się perła – jezioro Sejdjawr. Urwiska opadające ku jezioru ozdobione są skałami, a strumienie wodospadami. Miły dla oka jest kontrast bujnego lasu i wysokogórskiej surowej tundry. Miejsce to owiane jest legendami i opowieściami o niewyjaśnionych zjawiskach; uważa się, że jest to jedno z głównych „miejsc siły”  na terenie Rosji. 

W języku Saamów, nazwa jeziora oznacza „Jezioro Górskich Duchów”. Gdy wojownicy norweskiego króla Haakona Starego spalili świątynię, miejscowym szamanom udało się wynieść wszystkie świętości i zatopić w jeziorze. Saamowie uważają to miejsce za święte i każdego roku odprawiają rytuał składania ofiar przy sejdach – osobliwych kamieniach, w których ponoć mieszkają duchy. Jak głosi starodawna legenda, zły olbrzym o imieniu Kujwa przez długi czas napadał na osiedla Saamów. Wreszcie ludzie poprosili o pomoc swoich bogów. Bogowie Saamów spalili olbrzyma błyskawicami i od tej pory na skale Angwundasczorr – najwyższej górze tundry – pozostało odbicie przypominające postać człowieka o wysokości ok. 72 m. Co ciekawe, współczesne badania wykazały, że liczne przypadki korozji i wietrzenia skały, w osobliwy sposób ominęły ten starożytny wizerunek. To jednak nie koniec tajemniczych wątków; w latach 50 XX wieku, w miejscu tym roiło się od turystów. Także alpinistów, których marzeniem było dostanie się na sam szczyt Angwundasczorr.Ten pozostał jednak nieosiągalny – jedna z ówczesnych prób zdobycia szczytu pochłonęła dwie śmiertelne ofiary. Lokalna prasa odnotowała, że po tej katastrofie reszta alpinistów w panice uciekła z miejsca zdarzenia.Po ochłonięciu nie umieli racjonalnie wyjaśnić, dlaczego tak postąpili.  

Opowiadali, że gdy w szczelinie skały przez chwilę ukazała im się jakaś sylwetka, momentalnie przerazili się i uciekli. Następnie latem 1965 r. czterech turystów zaginęło w tej dolinie bez śladu. Wszczęto poszukiwania, które trwały aż do mrozów. Najpierw ustalono teren postoju z porzuconym namiotem, ośmioma parami porwanych butów i plecakami. Później ratownicy znaleźli resztki ludzkich ciał obgryzionych przez zwierzęta; nie udało się jednak ustalić przyczyny śmierci. Parę lat później, w dolinie znalezione zostały zwłoki jedenastu osób – wersja oficjalna głosi, że wszyscy zatruli się grzybami. Tajemniczych przypadków dotyczących tego miejsca jest znacznie więcej. Naukowcy wysuwają różne hipotezy – jedni mówią o ukrytym w tundrze źródle cieplnej energii, która potrafi wpływać na organizm i psychikę człowieka; inni twierdzą, że w miejscu tym żyje Yeti, często łączony z bohaterem opowieści o Kujwie. Różne fakty mogą przemawiać za jedną lub drugą hipotezą, lecz niczego jeszcze nie wiemy na pewno.To tyle a propos ciekawostek. Opuszczając zatem owiane mgłą tajemnicy Sejdjawr na Półwyspie Kolskim, w efektownym otoczeniu wznoszących się masywów górskich, popłyniemy w kierunku Karelii – Guossán.Choć Półwysep Kolski to kraina znacznie odmienna od Karelii, to jednak może być z nią łączony, a to za przyczyną podobnego charakteru rzek i nagromadzenia rozległych jezior.

 

Zwłaszcza chodzi tu o rozczłonkowany i pokryty dziesiątkami wysepek system Imandry. Olbrzymia liczba rozczłonkowanych jezior połączonych siecią rzek, pokonujących liczne rygle skalne i pasma morenowych wzgórz, sprawia, że typowym krajobrazem tego regionu są spokojne wody jezior połączone krótkimi rzecznymi przesmykami, w których na trasie wody roi się od przeszkód tworzących porohy i bystrza. Trudno znaleźć tam rzeki nieskatalogowane według klasyfikacji WW. Są to na ogół rzeki o niewielkim przepływie wody, co sprawia, że trudności mają zwykle charakter techniczny. W tej krainie doświadczymy znacznie mniejszego wyboru tras rzecznych, ponieważ część rzek została ujęta w systemy sztucznych jezior, a do innych albo trudno się dostać, albo trudno się z ich ujść… wydostać. To wszystko powoduje, że popłyniemy niemal jedyną, ale za to bardzo ciekawą rzeką o nazwie Umba.Jest to rzeka o jednym z największych przepływów w tym rejonie, niezwykle urozmaicona i płynąca w bardzo zróżnicowanych typach krajobrazu. Płynąc nią, można podziwiać zarówno górskie widoki, bagnistą lasotundrę, by na końcu zwiedzić ozdobione klifami, fiordopodobne zatoczki Morza Białego. Wyzwanie stanowić będą wysokie trudności techniczne sięgające stopnia WWIV, dlatego też – dla możliwości podziwiania jej piękna – będą dokonywane obnoski trudnych miejsc.

 Kolejne setki kilometrów szlaku wiodą przez “Nuortesápmi”, a dokładniej, Karelie w części Rosyjskiej, która stanowi jeden z najzimniejszych regionów europejskiej części Rosji. Rosyjska głubinka, czyli głęboka prowincja, kraina jezior, bliźniaczo podobna do sąsiedniej Finlandii, a jednak diametralnie inna. Są tu zarówno bezkresy bez ludzi, hodowcy reniferów, jak i Pomorcy – rosyjska ludność osiadła tu wieki temu. Są zarówno święte miejsca Saamów, jak i prawosławne pustelnie i monastyry liczące sobie kilkaset lat. Na przestrzeni kilku tysięcy lat mieszały się tu dwie kultury – rdzenna, ugrofińska kultura karelska oraz napływowa, słowiańska kultura rosyjska, co stworzyło niepowtarzalną etnograficzną mieszankę. Rytm życia wyznaczają tu pory dnia i roku, jakby przyroda i człowiek stały się tu jednością. Towarzyszyć nam będą białe noce, o których pisali Puszkin, Brodski czy Dostojewski. Po nasyceniu się Rosyjską częścią Laponii nastąpi czas przygotowania się do ostatniej zimy w krainie Saamów, czyli okolicach Guossán. Podobnie jak ubiegłej zimy, rozbiję swój mały obóz traperski i przystąpię do budowy chaty z bali, rozpoczynając w ten sposób surowe i proste życie traperskie. Także i tym razem, na wykonanie samej chatki będziemy mieli jedynie kilka tygodni, by zdążyć przed nadejściem trudnej, obficie śnieżnej zimy.Kolejna zima będzie nie tylko czasem podejmowania działań, które omówiłem już poprzednio;

będzie też następną, świetną okazją do jeszcze bliższego poznania kultury Saamów w części Fińskiej. Po kilku miesiącach śnieżnej i mroźnej zimy, wyruszymy na ostatnie setki kilometrów ku krainie tysiąca jezior – Järvi-Suomi, żegnając się tym samym ze światem Saamów. Ograniczona od północy i południa wałami moren czołowych Salpausselkä, roziskrzona słońcem plątanina ponad 55 tys. polodowcowych jezior, nieskazitelnie czyste wody w otoczeniu ogromnych świerkowych lasów… to wszystko razem tworzy magiczny krajobraz i znakomite warunki żeglugowe. Jeziora te charakteryzuje niewielka głębokość, co sprawia, iż latem szybko się nagrzewają, a zimą natychmiast pokrywa je lód, tworząc niepowtarzalny, bajkowy pejzaż. Występują tam krótkie, bogate w wodę rzeki z licznymi bystrzami i wodospadami. Tysiące jezior połączonych kanałami składają się na idealną sieć szlaków wodnych, tak więc – korzystając z okazji – zbudujemy Wydrze żagiel, i delektując się widokami oraz snując kolejne plany, pożeglujemy aż do Helsinek, gdzie będzie czekać na nas kolejna wielka przygoda.

Zewsząd otaczała ich cisza; napierała na nich tak, że czuli ją niemal namacalnie. Przygniatała ich mózgi, jak masy głębinowych wód cisną na ciało nurka. Miażdżyła ich ciężarem swego nieskończonego ogromu i nieodwracalnych wyroków. Wdzierała się do najgłębszych zakamarków ich umysłów, wyciskając z nich, jak soki z winnych gron, wszelkie złudne porywy i wzruszenia wraz ze zbyt wygórowanym mniemaniem o sobie, aż wreszcie zrozumieli, że są nędzni i mali, że są prochem i pyłem, który dzięki odrobinie sprytu i szczypcie mądrości przemyka się wśród ogromu skłóconych z sobą ślepych żywiołów i sił przyrody.

Jack London – Biały Kieł

OFERTA DLA SPONSORÓW I PARTNERÓW

Propozycje dotyczące promocji firm i instytucji w trakcie wyprawy pod tytułem “SámiiLand expedition 2021” obejmują: 

  • umieszczenie nazwy i logo firmy wśród sponsorów przedwyprawowego klipu promującego wyprawę;
  • umieszczenie nazwy i logo firmy wśród sponsorów serii filmów (dwa razy w tygodniu) ukazujących aktualny przebieg wyprawy;
  • umieszczenie nazwy i logo firmy wśród sponsorów powyprawowego filmu z wyprawy;
  • umieszczenie nazwy i logo firmy/instytucji na stronie głównej www.lesnerzemioslo.com;
  • umieszczenie nazwy i logo firmy/instytucji oraz tekstu na temat sponsora na podstronie „SámiiLand expedition 2021” na www.lesnerzemioslo.com;
  • umieszczenie nazwy i logo firmy/instytucji na lewej i prawej burcie kanadyjki używanej podczas wyprawy;
  • umieszczenie nazwy i logo firmy/instytucji na frontowej części namiotu używanego podczas wyprawy;
  • wykonanie określonej ilości fotografii z materiałami promocyjnymi firmy/instytucji podczas trwania wyprawy;
  • prezentowanie nazwy i logo firmy/instytucji w artykułach z wyprawy na www.lesnerzemioslo.com oraz na profilu Facebook Leśnego Rzemiosła; 
  • prezentowanie nazwy i logo firmy/instytucji w relacjach medialnych i wywiadach (internet, radio i telewizja);
  • prezentowanie nazwy i logo firmy/instytucji w prelekcjach z wyprawy;
  • bezpośrednie relacje (telefoniczne, internetowe) z wyprawy;
  • udział w akcjach promocyjnych i marketingowych firmy/instytucji;
  • udział w wydarzeniach, programach i audycjach związanych z podróżami;
  • prelekcje multimedialne w ramach przedsięwzięć promocyjnych bądź innych firmy/instytucji z wyprawy/wypraw. W obu przypadkach prezentacje mogą ograniczać się do określonej wyprawy/podróży bądź mieć charakter przeglądowy i obejmować dłuższy okres czasu (kilka wypraw/podróży);

Oczywiście pozostajemy elastyczni i gotowi współpracować na polach zaproponowanych przez Państwa. Zapraszamy do kontaktu.

 

NAPISZ DO NAS